Ślub i Wesele Rozmaitości Artykuły


Suknie ślubne a falbanki...


Poszukując powiewu świeżości w modzie ślubnej na nadchodzący sezon z niemałą przyjemnością zaobserwowałam tryumfalny powrót detalu o którym wydawało się że zapomniano. Jeśli już się pojawiał to w wersji minimalistycznej, delikatnie dozowany. Dopiero prezentacje ślubne na wybiegach w Dusseldorfie i Barcelonie potwierdziły, że powrót falban i falbanek do ślubnych kreacji stał się faktem nieodwracalnym. W swoich kolekcjach umieściły je takie domy mody jak Carlo Pignatelli, Hannibal Laguna i Jesus Peiro.

Ujmują szczególnie te wykonane z delikatnych, półprzeĽroczystych tkanin. Subtelnie wykończone, naszywane w stosunkowo niewielkich odległościach stworzą na spódnicy pieniste kaskady. Przypadnie to do gustu zwolenniczkom sukien zdobnych i okazałych, które wydają się nieco zmęczone upięciami i draperiami. Skośne ułożenie falban wyciągnie optycznie sylwetkę, a poprzeczne jest polecane pannom, które nie koniecznie chcą się wyszczuplać. Umieszczenie falbany w miejscu, które chcemy podkreślić zapewni mam większe zaokrąglenie i wyeksponowanie (coś dla pań o kompleksie małego biustu). Wyszerzenie spódnicy ukaże zaś - na zasadzie przeciwieństwa - smukłość tali. To tylko kilka przykładów wykorzystania falbanek. Wszystkie nie sposób omówić, ale klientkom szczególnie zainteresowanym sposobami optycznego korygowania figury polecamy udanie się po fachową poradę do kompetentnego stylisty.
Falbany polecane są także ekstrawaganckim pannom młodym - choć tych jest zdecydowana mniejszość. Umieszczone w zaskakujących miejscach nadadzą projektowi niepowtarzalnego wyglądu i niezapomnianego stylu. W połączeniu z koronką uczynią sukienkę młodzieńczą i nieco frywolną. To cecha szczególnie dla tych które dalekie są od kreowania swoim strojem wizji eleganckiej, ustatkowanej kobiety. Wszystkie wątpiące przyszłe panny zachęcam do przymierzenia "falbaniastej" sukienki w czasie odwiedzania salonów ślubnych. Niekoniecznie tej o kilkunastu rzędach muślinowej riuszki. Wystarczy może sukienka dwuwarstwowa o lekko pofalowanym, falbankowym obrzeżu. To mały szczegół, ale może być substytutem draperii lub koronki dla zwolenniczek skrajnego ascetyzmu w stroju.
Kaskady falban na ślubnym kobiercu stanowią więc fakt.

Po raz kolejny potwierdziło się, że najlepiej wracać do trendów już kiedyś odkrytych, które w połączeniu z nowościami na rynku tkanin i dodatków stworzą zupełnie inny, choć wciąż oparty na tradycyjnym wzornictwie styl.

Porad udzielała
projektantka mody ślubnej
Jolanta Duda-Koprowska
www.suknieslubne.com.pl